Twoje dane i co z nimi robimy

Ostatnia aktualizacja: 18 września 2026

Shop on Radar jeszcze nie istnieje. Jest lista oczekujących, a ta strona tłumaczy dokładnie, co dzieje się z tym, co w nią wpiszesz. Jest krótka, bo zbieramy naprawdę niewiele.

Kto za to odpowiada

Shop on Radar prowadzi Przemysław Rakowski w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej, NIP 8971888854. To ona jest w języku przepisów o ochronie danych administratorem: podmiotem, który odpowiada za Twoje dane.

Napisz na przemek.rakowski@gmail.com w każdej sprawie z tej strony: po kopię danych, po poprawkę albo po usunięcie. Czyta to człowiek i nie trzeba najpierw wypełniać żadnego formularza.

Co zbieramy

Z formularza listy oczekujących, jeśli zdecydujesz się go wysłać:

  • Twoje imię, czyli to, jak mamy się do Ciebie zwracać.
  • Twój adres e-mail.
  • Adres Twojego sklepu, jeśli go podasz.
  • To, co wpiszesz w pole wiadomości, jeśli cokolwiek wpiszesz.
  • Język, w którym czytasz stronę.
  • Informację, że zgoda została zaznaczona, i kiedy.
  • Stronę, z której do nas trafiasz, jeśli taka była.

Zaglądamy też do Twojego sklepu

Jeśli podasz adres sklepu, czytamy jego publiczne strony, te same, które otworzy każdy klient i każda wyszukiwarka. Nigdy się nie logujemy i nie widzimy niczego, czego nie zobaczy zwykły odwiedzający.

Po to o niego prosimy: dzięki temu na starcie mamy do pokazania coś konkretnego o Twoim sklepie, a nie kolejnego maila sprzedażowego.

Na jakiej podstawie

Bo mamy na to Twoją zgodę. Zaznaczenie okienka to właśnie ona i obejmuje dwie rzeczy: wysyłanie wiadomości o wcześniejszym dostępie oraz czytanie publicznych stron Twojego sklepu.

Zgodę można wycofać w każdej chwili, mailem. Usuniemy Cię z listy i nie będziemy pytać o powód. Wycofanie nie cofa tego, co już się wydarzyło, ale zatrzymuje wszystko, co miałoby się wydarzyć potem.

Kto jeszcze ma do nich dostęp

Nikt, kto nie musi. Nie sprzedajemy listy, nie udostępniamy jej i nie przekazujemy reklamodawcom.

W grę wchodzą dwie firmy, bo to na ich infrastrukturze to wszystko działa:

  • Railway, gdzie stoi ta strona i baza, w której trzymamy Twoje dane. Jedno i drugie znajduje się w Amsterdamie, na terenie Unii Europejskiej. Jak każdy hosting, ich serwery przez krótki czas zapisują też adresy odwiedzających komputerów.
  • Google, i tylko jeśli wyrazisz zgodę: Google Analytics liczy wizyty na tej stronie. Nigdy nie dostaje Twojego imienia, adresu e-mail, adresu sklepu ani wiadomości.

Jak długo je trzymamy

Do startu albo do chwili, w której uznamy, że tego nie budujemy. Jeśli odpuścimy pomysł, listę kasujemy, zamiast trzymać ją na coś innego.

Nie podamy daty, bo zależy ona od tego, ile osób się zapisze. Jeśli wolisz nie czekać, poproś o usunięcie, a usuniemy.

O co możesz poprosić

Możesz poprosić o wgląd w to, co o Tobie mamy, o poprawienie danych, o ich usunięcie, o kopię w przenośnej formie albo o wycofanie zgody. Każda z tych rzeczy to jeden e-mail.

Jeśli uznasz, że źle obchodzimy się z Twoimi danymi, a my tego nie naprawimy, możesz złożyć skargę do organu nadzorczego. W Polsce jest nim Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO).

Ciasteczka i Twój wybór

Chcemy wiedzieć, ile osób odwiedza tę stronę, bo to mówi nam, czy ktokolwiek chce tego, co budujemy. Używamy do tego Google Analytics, a ono zapisuje ciasteczka: małe pliki w przeglądarce, po których rozpoznaje powracającego odwiedzającego.

Nie uruchamia się, dopóki nie wyrazisz zgody. Nic się nie ładuje i żadne ciasteczko nie powstaje, dopóki na banerze nie padnie „Zgadzam się”. Po „Nie zgadzam się” strona działa dokładnie tak samo, tyle że nie policzymy tej wizyty. Zdanie można zmienić w każdej chwili, linkiem na dole strony.

Jeśli zgoda padnie, Google dostaje adres Twojego komputera i informację o tym, co oglądasz na tej stronie. Google jest firmą amerykańską i Twoje dane mogą trafić poza Europę. Nie używamy tego do reklam, nie włączyliśmy reklamowych funkcji Google i nigdy nie widzimy, kto konkretnie odwiedza stronę, tylko ile osób.

Niezależnie od wyboru przeglądarka trzyma dwie rzeczy, bo to Twoje ustawienia, a nie informacje o Tobie: odpowiedź na baner oraz wybór jasnego albo ciemnego motywu. Jedno i drugie zostaje na Twoim urządzeniu i nigdy do nas nie trafia.

Krój pisma serwujemy z własnego serwera, a nie z Google. To celowe: ładowanie fontu od kogoś innego powiadomiłoby go o Twojej wizycie, zanim zdążysz się na cokolwiek zgodzić.

Jeśli ta strona się zmieni

Razem z nią zmieni się data u góry. A jeśli kiedykolwiek zaczniemy robić z Twoimi danymi coś istotnie innego, napiszemy do osób z listy, zamiast po cichu poprawiać tę stronę.

Wróć na stronę główną